Dzisiaj postanowiłem przypomnieć sobie film, który już kilka lat temu oglądałem. Mowa tutaj o “Milczenie owiec” (“Silence of the Lambs”) z 1991 roku z Jodie Foster i Antony Hopkinsem.
Clarice Starling to niedoświadczona agentka FBI. Przełożony zauważa jej talent i zapał, jaki wkłada w wykonywaną pracę i od razu wypuszcza ją na głębokie wody. W pilnie strzeżonym więzieniu przebywa dr Lecter zwany również Hannibalem. Został on skazany za szczególnie okrutne zbrodnie. Zabijał swoje ofiary, zjadając część ich ciał. Jak dotąd nikomu nie udało się z nim szczerze i otwarcie porozmawiać. FBI chciało już zaniechać próby, gdy okazało się, że zostają popełniane nowe zbrodnie. Buffalo Bill, to człowiek, który porywa młode kobiety, a następnie zabija je i zdziera z nich skórę… FBI znajduje związek między sprawę Hannibala i Buffalo Billa. W celu schwytania mordercy, agentka Starling udaje się na rozmowy z kanibalem, który ku staje się skłonny do pomocy, jednakże stawia swoje warunki. Kiedy Buffalo porywa córkę senatorki, FBI musi przystać na żądania Hannibala… [filmweb]

Chev Chelios przez dwadzieścia cztery godziny musiał walczyć i zabijać, aby utrzymać w sobie wysoki poziom adrenaliny, bo tylko w ten sposób mógł powstrzymać działanie śmiertelnej trucizny. Gdy myślał, że już mu się udało, wypadł z helikoptera na jedna z ulic Los Angeles. Kiedy po trzech miesiącach budzi się, jest podwójnie zaszokowany. Po pierwsze tym, że żyje. A po drugie odkrywa, że został porwany przez tajemniczego chińskiego mafioso, a jego serce zastąpiono urządzeniem, które, by nie przestało działać, wymaga regularnych doładowań – energią elektryczną. Chev postanawia odzyskać swe skradzione serce oraz zemścić się na wszystkich, którzy brali udział w jego zamianie. [filmweb]
