Dzisiaj sam nie wiem dlaczego, ale skusiłem się na oglądnięcie drugiej części filmu z 2006 roku “Adrenalina”. Jedynka mimo, że do jakiś ambitnych filmów nie należała (taki typowy odmóżdżacz), to w dwójce już całkowicie przesadzili.
Chev Chelios przez dwadzieścia cztery godziny musiał walczyć i zabijać, aby utrzymać w sobie wysoki poziom adrenaliny, bo tylko w ten sposób mógł powstrzymać działanie śmiertelnej trucizny. Gdy myślał, że już mu się udało, wypadł z helikoptera na jedna z ulic Los Angeles. Kiedy po trzech miesiącach budzi się, jest podwójnie zaszokowany. Po pierwsze tym, że żyje. A po drugie odkrywa, że został porwany przez tajemniczego chińskiego mafioso, a jego serce zastąpiono urządzeniem, które, by nie przestało działać, wymaga regularnych doładowań — energią elektryczną. Chev postanawia odzyskać swe skradzione serce oraz zemścić się na wszystkich, którzy brali udział w jego zamianie. [filmweb]

